Skoro, już wszyscy zgrupowaliśmy się w jednym miejscu, sprawa jest prosta! Musi nas coś łączyć! W tym przypadku jest to zamiłowanie do rollerbladingu. Każdy z Was, zapewne jakieś swoje ulubione buciki z kółkami. Ja codziennie rolkuję, jeśli oczywiście, pogoda na to pozwala. najczęściej jeżdżę sama, bo lubię sama organizować sobie czas treningu i według własnych zasad. Od czasu do czasu zabieram ze sobą córkę. Jest spoko, ale wtedy muszę być bardziej czujna. Moja 12-letnia pociacha, jest takim specyfikiem, że na każdym kroku muszę spoglądać, czy wszystko ok.
Faktem jest natomiast, że w mojej miejscowości, najlepiej jeździ się wokół zalewu, bo tam są takie asfaltowe alejki, ale no właśnie… zbiornik wodny! Amelka lubi oglądać tam „kochane kaczuszki”, „szczurzeńki” i inne stworzenia, a ja zawsze się boję, że ona tam wpadnie! Poza tym, zawsze przyplątują się do nas jej koleżanki, które też są trochę roztrzepane i muszę je pilnować. Z mężem raczej nie pojeżdżę – w domu mam tylko rolki damskie i to jedną parę. On z tego co mi wiadomo, wolałby kupić sobie coś innego niż rolki i jak sam twierdzi, to strata czasu…

RODZINNE ROLKOWANIE
Jeździcie na rolkach całymi rodzinami? Tak patrzę czasami i zazdroszczę… O ile nie cierpię zabierać ze sobą koleżanek, męża chętnie bym wzięła. marzy mi się nawet taki rolkowy „spacerek” wieczorem, jak jest troszkę chłodniej – romantyczny klimat, a Ty po całym dniu pracy aktywnie sobie wypoczywasz. Nie w domu przed kompem, tylko na łonie natury, w parku, wśród przyrody, gdzie nikt i nic Ci nie przeszkadza. Myślę momentami, żeby kupić mężowi rolki. Wiem, że nie będzie do końca zadowolony, ale jak już będzie miał, będzie jeździł. Jak będzie nas dwójka, czasem można by zabrać też córcię. Amelka bardziej się słucha Grześka niż mnie.
Zostaw informację
Opowiedz w komentarzu w jaki sposób ty spędzasz wolny czas z rodziną na rozrywkę 🙂 Czy macie jakieś ciekawe zajęcie inne niż rolki?






Dodaj komentarz